Pasieka Marynia

MIÓD W KUCHNI czyli NIE TYLKO SAMEMI ŚLEDZIAMI CZŁOWIEK ŻYJE

Wojtek zajada miód z
                  plastra


Witamy!

Miód

Zamówienia

Kontakt

Archiwum

Miód w kuchni

Zapylanie







Bartnik Wielkopolski Grudzień 1936 roku
W cytowanym fragmencie zachowano oryginalną pisownię i interpunkcję

Miód w kuchni.

 

            Nasi studenci chemicy mają świetny kawał, wkładając w miód śledzia zwykłego. Gdy po pewnym czasie chce się go z tamtąd wyłowić, śledź wsiąkł. Czyli, że miód złakomił się na niego i śledzia zjadł.

            Nasunęło mi to pewną myśl. O ile większa ilość miodu jest w stanie pochłonąć śledzia, wówczas mała ilość uczyni go odpowiednio kruchym. Na ten cel wybrałam twardego śledzia z beczki. Po starannym oczyszczeniu włożyłam go do wymoczenia w specjalnie sporządzoną polewkę. Zamiast wody wzięłam esencję z herbaty kilkakrotnie wygotowanej, której już zużyć na herbatę nie można. Po ostudzeniu dodałam łyżeczkę miodu i moczyłam śledzia w tym 24 godziny. Śledź był delikatny jak matias. Moczone w ten sposób mniej twarde ryby zmiękną w znacznie krótszym czasie. Specjalnie dobry smak mają śledzie podane w kwaśnej śmietanie z doprawą cebuli, bobkowym liściem, pieprzem, korzeniem angielskim, dodając na 4 śledzie łyżeczkę miodu rozpuszczonego w małej ilości soku cytrynowego lub octu.

            To jeszcze nie wszystko, miód jest wprost uniwersalnym. Nie tylko samemi śledziami i rybami człowiek żyje. Oglądam się więc za czemś innym. Jest akurat piątek, dzień mojego nadwornego dostawcy nabiału i drobiu. Właśnie idzie. Dźwiga pod pachą kurę wagi 1200 gr. Jest to jego ostatnia, z wybranych najgorsza. Stopy same mówią, który to rocznik. Klatka piersiowa twarda ani rusz wygiąć się nie da. Piotruś zerka na mnie z ufnością. Mówię do niego: „Piotrusiu! 3 latka z okładem ma ta kura, czy tylko miekko się ugotuje?” Wahając się trochę z odpowiedzią mówi: „o ile będzie ją pani dłużej gotować”. Zresztą życzyła sobie pani kurę na rosół – 60 gr funt. Chcąc być szczerą, to miałam większą ochotę na młodego bażanta. W tem pada mój wzrok na słoik z miodem. Decyduję się więc na kurę. Smak dziczyzny sporządzą sztucznie, a resztę dokona miód.

            Następnego dnia gotuję przyprawę następująco:

            ½ ltr. wody, ½ litra octu, ½ ltr. kwaśnego moszczu z świętojanek, skórkę z jednej cytryny, łyżeczkę drobno posiekanej cebuli, trochę szczypiorku, 15 goździków, 10 ziarnek pieprzu, 5 korzenia angielskiego, 10 jagód jarzębiny, 2 listka bobkowe, łodygę rozmarynu i tymianu. Po 5-ciu minutowym zagotowaniu zalewam tą gotującą się przyprawą starannie oczyszczoną kurę. W małej ilości ostudzonej przyprawy rozprowadzam 1 ½  łyżeczki stołowej miodu i wlewam do reszty. Polewka pokrywać musi całkowicie kurę. Codziennie zaglądam jak się ma sprawa z kurą. Mijają 3 dni, a tu nic; kura wciąż twarda. Zaczynam się niepokoić, w każdym bądź razie nadziei nie tracę, pełen oczekiwania czas schodzi leniwie. Piątego dnia mięso robi się suche, przyprawa ma miły zapach i dobry smak. Czekam jeszcze 2 dni i proszę pomyśleć: eksperyment się udał. Wyjmuję kurę, nacieram solą i odstawiam na godzinę. Rozpuszczam więc odpowiednią ilość masła i okrasy przystępując do pieczenia kury. Gdy mięso lekko zbrunatnieje dolewam ¼ l. przyprawy przecydzonej przez sito i trochę wody. Na wolnym ogniu smaży się mięso nadal. Po 1 ½ godzinie konstatuję ku mojej wielkiej radości, że pieczeń się udała. Dodaję jeszcze filiżankę mleka kondensowanego (lub słodkiej śmietany), trochę przyprawy i małą ilość wody. Kosztuję, czy nie ma gorzkiego odsmaku, gdyż w tym wypadku nie należy więcej dolewać przyprawy. W garnku powinno być polewki na szerokość palca.

            Po tygodniu zjawia się znowu Piotruś. W czasie kiedy spożywa śniadanie napomykam mimochodem, że piekę właśnie kurę u niego nabytą i prawie że jest gotowa. Piotruś darzy mnie lekkim uśmieszkiem, zdaje się lekko zdziwionym. Biorę go więc na spytki, powiedz no chłopie, tak szczerze i otwarcie, z temi trzema latkami u tej kury jest coś nie w porządku. Ile też ona tak pod „heirem” liczy wiosen? „Owszem mówi on, to się może zgadzać. Ta kura pochodzi z dworu z czasów kiedy dziedziczka stawała na kobiercu ślubnym, córeczka jej zaczęła niedawno temu chodzić do szkoły, więc kura może mieć lat siedem”. Pieczeń z kury była wyśmienita, krucha, że aż palce lizać. Wszystko dzięki miodowi.

 

(Tłumaczenie z „Deutscher Imkerführer”, A. Franciszkowska).


Do góry




Miód doskonały do
                  pierników


Pierniczki

2 kg mąki
1,6 kg miodu
80 dkg cukru pudru
16 dkg masła (margaryny)
tłuszcz do smarowania blach
8 jaj
4 dkg sody oczyszczonej
pełna garść utłuczonych korzeni: cynamon, goździki, gałka muszkatołowa, ziele angielskie (3:3:1:2)

Mąkę przesiać z sodą i cukrem pudrem, wymieszać z korzeniami. Miód rozpuścić, stopić tłuszcz, wymieszać z częścią mąki, aby się nie rozlały. Dodać jaja. Zagnieść ciasto jak na pierogi. Bardzo dobrze, długo wyrabiać. Ciasto gotowe do pieczenia musi być gładkie i lśniące w przekroju; powinny być widoczne bąbelki powietrza.
Blachę wysmarować tłuszczem i oprószyć mąką lub wyścielić papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkować do grubości 1/2 cm. Wykrawać foremkami pierniczki, układać na blasze, piec w dobrze nagrzanym piekarniku ok. 10 minut.
Po upieczeniu można lukrować, najlepiej zanim pierniczki ostygną. Przechowywać w szczelnym pojemniku. Świeże pierniczki są dość twarde, ale po kilku dniach kruszeją.

Do góry


Musztarda z korzeniami

25 dkg zmielonych nasion gorczycy
1 g cynamonu
1 g zmielonych goździków
5 g zmielonego czarnego pieprzu
10 g estragonu
1 średnia utarta cebula
1 ząbek czosnku
ok. 3 dkg soli
0,5 l białego wina
20 dkg miodu

Wszystkie składniki utrzeć razem aż do uzyskania jednolitej masy. Włożyć do słoika, słoik zakręcić od razu, jeśli musztarda ma być bardo ostra, lub pozostawić przykryty gazą na kilka dni.


Do góry


Musztarda z gorczycy

10 dkg nasion gorczycy
20 dkg miodu
2-3 łyżki octu 10%
1 łyżka oleju sojowego
sól

Gorczycę lekko rozgnieść, zalać 4-5 łyżkami wrzątku, wymieszać na gęstą papkę i odstawić na pół godziny. Zalać zimną wodą, nie mieszać, odstawić na 12 godzin. Zlać wodę, dodać miód, ocet, olej i sól. Rozetrzeć. Jeśli musztarda jest zbyt gęsta, dodać zimnej przegotowanej wody. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce.

Do góry




Kurczak z pomarańczą

1 kurczak z podrobami
2 pomarańcze
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
0,5 łyżeczki mielonego imbiru
3 goździki
2 liście laurowe
1 duża cebula
2 łyżki miodu
sól

Kurczaka natrzeć solą i imbirem, skropić sokiem z jednej pomarańczy, odstawić w chłodne miejsce na godzinę. Przygotować sos: ugotować podroby w małej ilości wody z dodatkiem cebuli, goździków i liści laurowych. Po ugotowaniu podroby przetrzeć przez sito. Drugą pomarańczę dokładnie umyć, włożyć w całości do wnętrza tuszki kurczaka. Kurczaka umieścić w brytfannie, wstawić do gorącego piekarnika. Po 10 minutach polać kuraczka miodem i piec dalej. Często polewać zimnym winem. Czas pieczenia ok. 60-80 minut. Po upieczeniu wyjąć pomarańczę, zdjąć skórkę a miąższ przetrzeć przez sito. Do sosu z podrobów dodać przetarty miąższ pomarańczy oraz sos z pieczenia. Gotowy sos podawać osobno w sosjerce.

Do góry



Projekt i wykonanie Aleksandra Łangowska